W zasadzie te powody to już dostateczna argumentacja, ale uwzględniając wszystkie dobre aspekty dojazdów do pracy na rowerze zdecydowaliśmy się ubrać je w listę 10 korzyści. Zaczynamy. Czarno na białym, czyli 10 bardzo ważnych powodów, dla których warto spróbować jazdy na rowerze do pracy. Powód nr 1.
W Siroko chcemy podzielić się z Wami rozwiązaniami na podstawie własnych doświadczeń i informacji uzyskanych od rowerzystek. Każda kobieta wie, z czym wiąże się cykl menstruacyjny, ale podsumujmy go krótko. “Typowy” cykl trwa około 28 dni, jednak jego długość może się wahać średnio od 21 do 35 dni. Cykl jajnikowy
Kilka przysiadów, skłonów czy chociaż dojazd na zbiórkę powinny nam wystarczyć. Rozciągamy się na koniec, po przejechaniu całego dystansu. 5. Zaufaj grupie. Polecam jazdę w grupie, bo jeździ się łatwiej i przyjemniej niż w samotności. Zawsze ktoś podyktuje tempo, peleton ochroni Cię przed wiatrem, a kolega z boku zmotywuje
Wszystko fajnie w teorii. Tyle że jak się jeździ po płaskim terenie, to trudno do końca stosować te zasady. U mnie to wygląda tak. W rowerze gdzie mam wolnobieg (zaczyna się od 13) jeżdżę najczęściej na dużej tarczy, i na środkowych trybach na wlolnobiegu.
. Przy ulicy Szpitalnej w Bydgoszczy doszło do gorszącej sceny - rowerzysta obnażał się przed przechodniami, kobieta zawiadomiła policję. Kilka dni później podobne zdarzenie miało miejsce przy ul. wideo: Smaki Kujaw i Pomorza - Sezon 4 odcinek 22 Zgłoszenie o mężczyźnie w średnim wieku, który jadąc rowerem obnażał się dotarło do bydgoskich policjantów we wtorek 19 lipca po godzinie Według zgłaszającej mężczyzna w średnim wieku, opalony, w szarym t-shircie, jadąc na rowerze i mijając pieszą obnażył się - mówi kom. Lidia Kowalska z zespołu prasowego KWP w Bydgoszczy. - Policjanci zostali skierowani na miejsce, uzyskali ogólny rysopis mężczyzny i opatrolowali teren. Jednak na obecność tego rowerzysty nie zdarzenie, znowu z udziałem rowerzysty, miało miejsce w piątek 22 lipca po południu na jednym z przystanków komunikacji miejskiej przy ul. Toruńskiej. Także tu rowerzysta przejeżdżał obok ludzi i pokazywał przyrodzenie, sprawę zgłosiła policji kobieta oczekująca na przystanku."Las zboczeńców" na bydgoskich Wyżynach przestaje być śmieszny. Policja niewiele możePolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Tandemy to w Polsce bardzo niszowa grupa rowerów. Nikt nie zna dokładnych danych, ale obstawiam, że nie ma ich więcej niż kilkanaście tysięcy sztuk. Z tym większą ciekawością podszedłem do zakupu tandemu przez moich rodziców. A w zasadzie to tata był motorem napędowym :) Od pewnego czasu zbierałem się, by w końcu trochę pojeździć na tym rowerze. I udało się nawet bardziej niż się spodziewałem. Tata wymyślił, że przejedziemy się do Częstochowy i z powrotem, przy okazji zahaczając o łódzką, pieszą pielgrzymkę. Ja już dwa lata temu miałem taki przejazd za sobą, tym chętniej się zgodziłem, by sprawdzić możliwości tej maszyny. Dzień przed wyjazdem zrobiliśmy 30-to kilometrową rundkę, żebym oswoił się z jazdą na do obejrzenia odcinka Rowerowych Porad, w którym moi rodzice opowiadają, jak im się jeździ na tandemie. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój trasa na tandemieDopiero następnego dnia rano dotarło do mnie, że do przejechania mamy 290 kilometrów na rowerze, którym jechałem zaledwie raz. Oraz, że poznam wszystkie blaski i cienie tandemu w ekspresowym tempie. Zamontowałem tylko swoje siodełko oraz pedały, bo na takich dystansach wolę siedzieć na dobrze znanym siedzisku, a pedałów SPD już chyba nigdy nie wymienię na tradycyjne. Zresztą SPD bardzo się przydały, o czym napiszę za chwilę. Od razu uprzedzę wszystkich świeżo upieczonych posiadaczy tandemów. Nie ruszajcie na pierwszy raz w tak daleką trasę. Ja miałem ten plus, że jechałem z tatą, który przejechał już sporo kilometrów. Dwie niedoświadczone osoby najlepiej gdy zaczną od trochę krótszych jazdy na tandemieJadąc tandemem, trzeba stale pamiętać, że jedziemy w dwójkę na jednym rowerze i przenoszenie nawyków ze zwykłego roweru, nie zawsze się sprawdzi. Tandem ma sporą długość i zachowuje się inaczej niż tradycyjny bicykl. Wszystkie ruchy pasażera (tak będę nazywał osobę siedzącą z tyłu), są wyraźnie odczuwalne przez kierowcę. Tak więc pasażer, z jednej strony musi nauczyć się pozostawać niewidzialnym, z drugiej zaś pomagać w razie potrzeby. O pedałowaniu nie wspominając, bo jego brak jest z przodu dotkliwie odczuwalny :)W tandemie pedałuje się jednocześnie i robi przerwy jednocześnie. Jest to spowodowane tym, że najpierw przednia korba łączy się z tylną, a następnie tylna korba z kasetą. Jest to uzasadnione od strony konstrukcyjnej, natomiast rodzi kilka niedogodności. Za każdym razem, gdy chce się zrobić przerwę w pedałowaniu, trzeba albo powiedzieć STOP albo „brutalnie” przestać pedałować. Jest to upierdliwe, ale z tego co mówili rodzice, można się przyzwyczaić. Ja nieraz złapałem się na tym, że chciałem poprawić spodenki i odruchowo przestawałem pedałować. Druga sprawa to ustawianie pedałów do startu. Przy każdym zatrzymaniu, pasażer powinien zadbać o takie ich ustawienie, by łatwiej było ruszyć. Dlaczego pisałem, że przydają się wpinane pedały SPD? Synchroniczne ruszenie tandemem nie jest może tak trudne, jak start promu kosmicznego, ale mimo wszystko jest szansa, że noga ześlizgnie się z pedału. My najczęściej robiliśmy tak, że ja nawet nie zdejmowałem nóg i siedziałem wpięty cały czas. Ale w niektórych sytuacjach odruchowo podpierałem się na skrzyżowaniu i potem o wiele łatwiej było ruszyć z SPD. Moja mama woli tradycyjne i nie narzeka. Być może moje wrażenie wynika z tego, że po prostu odzwyczaiłem się od jazdy na zwykłych :)Zmiana przełożeńZmianą biegów zajmuje się kierowca (chyba, że przerobicie sobie rower, aby robił to pasażer). Siedząc na miejscu pasażera, trzeba się do tego przyzwyczaić. Trzeba się też zgrać pod kątem kadencji (czyli tempa pedałowania) i wyboru twardości przełożeń. Mój tata jeździ trochę bardziej siłowo, ja już od dawna preferuję kadencyjną jazdę. Mogłem odpuszczać i po prostu nie naciskać tak mocno na pedały, ale starałem się tego nie robić. Niestety w Częstochowie boleśnie to odczułem, gdy odezwały się lekko popalone mięśnie :) W drodze powrotnej jechaliśmy już na lżejszych przełożeniach, z większą kadencją. Tutaj mój tata miał większe obiekcje, za to ja odżyłem. Tak więc trzeba trochę razem pojeździć, żeby złapać wspólny rytm i złoty środek w doborze przełożeń oraz tempa tandememPo powrocie z Częstochowy pojeździłem trochę z przodu, za pasażerkę mając Monikę. Tandem jest długi, tak więc mniej skrętny od zwykłego roweru. Absolutnie nie przeszkadza to podczas normalnej jazdy, ale już manewrowanie nim czy zawracanie jest trudniejsze i wymaga więcej miejsca. Do jazdy niezbędne są również lusterka, właśnie ze względu na jego długość. I nie dlatego, że pasażer będzie zasłaniał coś kierowcy. Po prostu wszystkie mocniejsze ruchy są przenoszone na ramę. Do tego trochę trudniej utrzymać go w ryzach niż zwykły rower, więc częste obracanie się nie byłoby wskazane. Jadąc we dwoje po prostu trzeba pamiętać o większej masie i trochę mniejszej zwinności. Ale samej jazdy jako kierowca tandemu nie trzeba się uczyć, trzeba tylko zebrać odpowiednie doświadczenie jeżdżąc :)Długość tandemu może być minusem podczas przewożenia go pociągiem. Wiadomo jak to jest z PKP. A raczej nie wiadomo :) Jeżeli podjedzie wagon z dostateczną ilością miejsca do wymanewrowania, nie będzie żadnego problemu. Natomiast w wąskich korytarzach, nie ma szans na jakiekolwiek kombinacje. Dlatego moi rodzice na wyjazdach jak ognia unikają jazdy się jedzie z tyłuTen temat często przewija się w rozmowach o tandemie. Mówi się, że pasażer może tylko podziwiać plecy kierującego, nie ma wiele do gadania, a do dyspozycji pozostaje mu co najwyżej dzwonek. Ale nie do końca tak jest. Siedząc z tyłu, nie miałem ani przez chwilę wrażenia, że leżę tacie na plecach czy innych częściach ciała. Tak samo on nie czuł mojego oddechu na swoich plecach. Rama w tym rowerze jest tak skonstruowana, że była zachowana odpowiednia odległość między nami. Ja za to miałem możliwość spokojnego rozejrzenia się po okolicy, w razie potrzeby wyciągałem telefon z kieszeni, aby spojrzeć na mapę czy odpisać na SMS-a. I tak naprawdę interesowało mnie jedynie to, żeby pedałować. Przez całą drogę nie musiałem skupiać się na omijaniu dziur i uważaniu na samochody. Na początku było to dziwne uczucie, ale szybko się przyzwyczaiłem i nawet mi to odpowiadało. Gdybym jeszcze dostał manetki od przerzutek, byłbym w pełni szczęśliwy :)Czy tandemem jeździ się szybciej/łatwiej niż zwykłym rowerem?Odpowiedź na to pytanie brzmi: to zależy. Z mojej perspektywy wyglądało to tak, że na prostej drodze tandem łatwiej się rozpędza. Trochę łatwiej jest też utrzymać na nim prędkość. Natomiast spora różnica jest na podjazdach. Mimo, że Cannondale jest bardzo lekki jak na tandem (bez wyposażenia waży ok. 20 kilogramów), po dorzuceniu bagażnika, błotników, sakw – jest już co napędzać. Ale piszę to z perspektywy 10-kilogramowego roweru, być może ktoś, kto jeździ na co dzień rowerem trekkingowym ważącym 16 kilogramów, zauważy różnicę na pewno tandem jest dużym plusem w przypadku par, gdzie pojawiają się różnice zdań w kwestii liczby przejeżdżanych kilometrów. Jedną z przyczyn zakupu tandemu, z tego co wiem, był fakt, że moja mama jeździ sporo na rowerze, ale tata chciał jeździć więcej :) W tym wypadku mają taką możliwość, ponieważ „słabsza” osoba może po prostu trochę odpuścić, gdy zacznie brakować jej sił. W każdym razie, na tandemie pedałuje się tak samo, jak na każdym innym rowerze. Sam nie jedzie :)Tandem to także bardzo dobre rozwiązanie dla osób niepełnosprawnych i niewidomych. Zainteresowanym polecę bardzo ciekawą inicjatywę „Niewidomi na tandemach” – projekt łączy wolontariuszy z osobami niewidomymi na wspólne wyjazdy. Znaleźć tam można także listę wypożyczalni atrakcjeJest jeszcze jedna „atrakcja” związana z tandemem. Niektórym może to nawet odpowiadać :) Tandem wzbudza zainteresowanie. OGROMNE ZAINTERESOWANIE. Ludzie głośno komentowali nasz przejazd, pokazywali palcami, motocykliści przejeżdżając krzyczeli, że fajna maszyna, dzieciaki siedzące w samochodach przyklejały nosy do szyb. Można się do tego przyzwyczaić, ale na początku czułem się trochę warto kupić tandem? Na to pytanie nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Na pewno nie jest to rower dla każdego. Tandem ma sporo zalet, ale ma też kilka wad o których warto pamiętać. Na początek polecam poszukać wypożyczalni i trochę pojeździć, by wyrobić sobie o nim zdanie. Ja jednak pozostanę przy moim tradycyjnym rowerze. A tandem porównam do wędkowania czy pływania na kajaku – to bardzo fajne hobby, ale kompletnie nie dla mnie.
Od lat przemierzam miasto na rowerze. Zresztą nie ograniczam się wyłącznie do Trójmiasta. Kilkudniowe rowerowe tripy uważam za jedną z przyjemniejszych form spędzania czasu, podobnie jak szybką rundę po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Godziny spędzone na ścieżkach rowerowych i ulicach zaowocowały wnioskami z obserwacji uczestników ruchu. Kierowcy skrzywią się na dźwięk piszczącego paska klinowego czy zajechaną skrzynię biegów w aucie na pasie obok. Podobnie niektórzy rowerzyści dostrzegają masę mankamentów i niezrozumiałych zachowań u innych cyklistów. Być może jesteś jednym z nich i mocujesz się z rowerem jak romskie dziecko z pojemnikiem PCK. I być może na pewne problemy nie zwróciłeś nawet uwagi. Mój brat konsekwentnie odmawiał wszelkim próbom podrasowania mu roweru. Jego odpowiedź na nasze pomysły była zawsze taka sama: „ale ten rower normalnie przecież jeździ”. No dobra, zajechane auto warte naręcze porządnych lambików też przecież jeździ, ale czy wydajnie i nie posypie się za następnym zakrętem? Nie po to kupuje się lepsze auto, aby zawiozło dupę z punktu A do punktu B. Masa czynników wpływa na to, czy samochód nam odpowiada. Podobnie sprawa ma się z rowerami. Można poruszać się po mieście zdezelowanym gruchotem niczym kierowcy Wolta czy Uber Eats, a można przyjrzeć się kilku kwestiom i odciążyć całe ciało. Mój zmodyfikowany Kross Level 29er na trasie, gdzieś pod Kościerzyną. Brat przekonał się do zmian, kiedy wymienił opony na nowe. Po raz pierwszy usłyszałem wtedy, że rzeczywiście, miałem rację i czuć wyraźną różnicę. Po raz drugi słusznym okazało się moje ględzenie, kiedy umyto mu calutki napęd. „Jak to teraz lekko jeździ…” – zdziwienie jakby Kopyr pił obok niego Żywca 0% prosto z butelki. Albo i większe. A przecież rower miał w całkiem niezłym stanie, żaden to marketowy szajs za dwie stówy zespawany z rurek kradzionych na złomowcu. Zima złapie nas, nim się obejrzymy. O ile w tym roku nadejdzie. Dwa lata temu napisałem tekst o tym, jak jeździć zimą na rowerze, bez obaw o zrobienie sobie kuku. Może Cię zainteresować :) Czy da się jeździć na rowerze zimą i nie wybić sobie zębów? >>> Kilka poważnych kwestii widać na ścieżce już z daleka. Poniżej przedstawiam Wam listę największych problemów spotykanych w rowerach w ruchu, przede wszystkim, miejskim. Niektóre słychać z daleka, inne widać z bliska, niektóre wnioski to moje domysły. Poruszasz się rowerem i idzie Ci to opornie? A może wszyscy Cię wyprzedzają, a ty nie jesteś w stanie utrzymać stałej prędkości? Być może nawet nigdy się nad tym nie zastanawiałeś/aś, po prostu wyjąłeś/aś rower z piwnicy i wio na ścieżkę, uznając, że inni mają po prostu lepszą kondychę? Łap więc konkrety, które zwracają uwagę na pewne kwestie. Przygotujesz dzięki nim, w podstawowym stopniu, jednoślad na sezon jesienno-zimowo-wiosenny. Ku przyjemniejszej jeździe, mniejszemu zanieczyszczeniu powietrza i zdrowiu :) Przeskakujący łańcuch, czyli zajechany napęd Napęd rowerowy ma pewną żywotność, zależną od jego jakości i tego, czy go katujesz. Nie da się jeździć na rowerze latami bez żadnych inwestycji. Szczególnie gdy mocno się ten rower eksploatuje, niepoprawnie zmienia przełożenia i nie wkłada w niego tej stówki rocznie. Najmocniej po dupie dostaje zawsze napęd i inne ruchome części, na przykład osie w piastach. Objawy zużytego napędu to przede wszystkim przeskakiwanie łańcucha przy mocnym dociskaniu pedałów. Zależnie od stopnia wyeksploatowania, może dziać się to przy zwykłym pedałowaniu, ruszaniu z miejsca, przyspieszaniu czy wjeżdżaniu pod górkę. Łańcuch może skakać na każdym przełożeniu lub tylko wybranych zębatkach. Skacze na którejkolwiek z często przez Ciebie używanych? Czas przyjrzeć się temu, co dzieje się pod nogami. Tylne zębatki w rowerach dzielimy na stare „wolnobiegi” i nowsze „kasety”. Wolnobiegi Shimano mają na zębatce oznaczenie MF-TZ i zużywają się szybciej niż koszulki z Reserveda. Jeździłem na wolnobiegu kilka lat i wymieniałem go 2 razy do roku. Kaseta wystarcza mi na około 2 lata. Jeśli często wymieniasz zajechany wolnobieg, być może już czas, aby wymienić koło na takie pod kasetę? Napęd wymienia się w całości, chociaż ja preferuję wymianę zestawu kaseta/wolnobieg + łańcuch. Korba jest przeważnie wytrzymalsza, jednak gdyby wymiana kasety i łańcucha nie poskutkowała, trzeba będzie zainwestować w przednie zębatki. Całą korbę lub — w przypadku rozbieralnej — konkretne blaty. Powyżej przykład zużytej kasety. Spójrz na zębatki na samym dole. Mają kształt trapezopodobny. Zębatki dwa czy trzy rzędy wyżej są dwa razy cieńsze, niektóre w innych rzędach przypominają płetwę rekina (tzw. rekinki). Kaseta do wymiany, wraz z łańcuchem (o ile oczywiście przeskakuje). Nowy łańcuch nie wejdzie na starą kasetę i na odwrót. Będzie skakał jeszcze częściej. Lepiej dojechać kasetę do końca i wydać te niecałe 100 złotych na nowy zestaw. Druga kwestia to zardzewiały napęd. Taki twór niemiłosiernie skrzypi i sprawia, że na rowerze jeździ się ciężej. Po cholerę się męczyć i pocić, skoro można wydać dwie stówy (najtańsza kaseta, łańcuch, korba i suport) i cieszyć się nowiutkimi częściami, dającymi większą przyjemność z jazdy? W przypadku braku powyższych problemów warto cały napęd wyczyścić. Łańcuch przetrzeć porządnie ścierką nasączoną benzyną ekstrakcyjną, kasetę i korbę wyszorować wyciorem, wyczyścić kółka przerzutki. Godzina roboty, a czuć będzie różnicę. Zwróć też uwagę na to, czy wózek tylnej przerzutki jest ustawiony równolegle do zębatek. Krzywy hak spowoduje, że nigdy nie uda Ci się poprawnie wyregulować zmieniarki. Ważna kwestia! Nie psikaj nigdy żadnymi WD-40 na kasetę, łańcuch czy korbę. O ile nic nie odkręcasz, zostaw odrdzewiacze i środki wypierające wodę w spokoju. WD-40 stosuje się do zapieczonych elementów, a nie do smarowania. Smaruje się wyłącznie czysty łańcuch (wnętrza ogniw!), specjalnym smarem, na przykład Shimano PTFE Lube, Rohloffem czy Finish Line’em. Masz przerzutki? To z nich korzystaj! Pan Stefan wracający z ryneczku czy Pani Basia jadąca do córki na obiad mogą nie ogarniać działania przerzutek. Znam też młodsze osoby, które rezygnowały z dobrodziejstw „zmieniarki”. Warto poznać ten element wyposażenia i zacząć z niego korzystać. Przerzutki mają ułatwiać jazdę, są odporne mechanicznie, więc można z nich nieustannie korzystać. Nie zużyją się w miesiąc. Ileż ja się naoglądałem osób siłujących się z porywistym wiatrem na najtwardszych „biegach”. Albo tych jadących pod górkę na jakimś kosmicznym przełożeniu. Druga sprawa to „koszenie łańcucha”, ale o tym dowiesz się z powyższego filmiku u SzajBajka. Polecam kanał. Druga kwestia to niezrzucanie biegu, dojeżdżając do świateł czy przejścia. W aucie redukuje się lub wrzuca luz, więc czemu nie robić tego w rowerze? Skoro można ruszyć później mięciutko z lekkiego przełożenia, to warto zaoszczędzić w ten sposób i siły, i napędu, który nie lubi mocnych naprężeń. Kolana nie lubią ruszania z kolarskich przełożeń, a ty nie lubisz mocowania się z rowerem. Wystarczy wdrożyć prostą zasadę, aby jeździło się przyjemniej. Dojeżdżając do miejsca zatrzymania, z którego później ruszasz, wrzuć 2-3 biegi na tylnej kasecie w górę (dźwignia pod prawym kciukiem). Rusz z lekkiego przełożenia i zrzuć biegi z powrotem w dół na kasecie* (pod palcem wskazującym), gdy już nieco się rozpędzisz. Proste i efektywne. * – wrzucanie z tyłu „w górę” (czyli na wyższe zębatki) to inaczej zrzucanie na niższe przełożenia i na odwrót. Czyli zmiana na lżejsze przełożenie to zrzucanie biegu (wrzucanie w górę kasety). Wiem, pokręcone. Zrzucasz i robi się łatwiej, wrzucasz — ciężej. Dojeżdżając do wzniesienia, zmień przełożenia na lżejsze już przed nim. Unikaj klikania manetkami, jadąc pod stromą górkę, bo możesz zerwać łańcuch. Miałem 2 takie przypadki, trzeba robić to umiejętnie. Przewiduj teren, przecież nawet w mieście zdarzają się podjazdy i zjazdy, które widać z daleka. Dostosuj się. A jeśli przerzutki Ci nie działają, być może trzeba będzie oddać rower do serwisu. Możesz je również spróbować samemu ustawić. Łopatologiczniej niż na poniższych, genialnych filmikach, chyba się nie da :) Flak z tyłu „Dobrze, że nie z przodu, he he!” – Wujek Zdzisiek. Pal sześć, jak masz flaka w przedniej oponie. Prawdopodobnie szybko zdasz sobie z tego sprawę. Poczujesz, jak rower pływa na zakrętach, a zresztą nacisk na przód jest mniejszy od tego na tylną oś, więc nie trzeba się tym przesadnie zamartwiać. Z niewiadomych przyczyn wiele osób nie zwraca jednak uwagi na oponę „napędową”, czyli tylną. Jazda poniżej dolnej granicy ciśnienia to odczuwalnie wyższe opory toczenia, a więc należy użyć więcej siły, aby rower rozpędzić i utrzymać prędkość. Druga kwestia to ryzyko wywrotki na zakręcie (opona pływa, może się nawet podwinąć) czy uszkodzenia koła podjeżdżając na przykład na krawężnik. Obręcz może wtedy uderzyć przez flaka i ogumienie o betonowy kant. Najmniejsze zmartwienie to przebicie dętki, największe — rozwalenie wspominanej obręczy. Koszt nowego koła to blisko stówa za sensowny produkt. Chyba lepiej skorzystać po prostu z pompki czy kompresora, prawda? Będzie się wtedy lżej jeździć, a i ryzyko problemów mniejsze. Łyse lub słabej jakości opony Wspomniałem na wstępie o udanym wejściu bratu na głowę. Zmusiłem go do zmiany opon z taniego modelu CST na Continental Race King. Różnica w oporach toczenia, rozwijanej prędkości i przyjemności z jazdy nieporównywalna. Inwestycja zamknęła się w 110 złotych za komplet ogumienia. Wytarty bieżnik nie tylko drastycznie zwiększa szanse przebicia dętki. To przede wszystkim utrata przyczepności, dłuższa droga hamowania i trudność z rozwijaniem prędkości. Opony projektuje się tak, aby dawały pewne korzyści. Jedne są wolniejsze, inne szybsze. Niektóre lepiej od innych trzymają na zakrętach, zachowują się na mokrym chodniku czy szutrze, czyszczą się z błota albo wspinają pod górkę. Warto zbadać stan bieżnika i w przypadku zużycia kupić nową, porządną oponkę. Dopłata rzędu 20-30 złotych to często dodatkowy sezon czy dwa żywotności. To koszt 4 dętek przebitych na wytartym bieżniku. Sensowną gumę można kupić już za 40 złotych. Warto wybierać znane marki: Continental, Kenda, Maxxis, Schwalbe, WTB, Michelin, Geax czy Bontrager. Ja jeżdżę na Schwalbe Smart Sam i chwalę sobie szczególnie ich wytrzymałość, chociaż wymieniając, kupię inne. Rapid Robów nie polecam. Opinie o oponach znajdziesz na Skopane ustawienie siodełka O geometrii roweru i ułożeniu ciała w trakcie jazdy napisać można grubą książkę. Geometrii w posiadanym rowerze już raczej nie zmienisz, o ile nie wymienisz ramy lub całego roweru. Można jednak pobawić się z ustawieniem siodełka (i poniekąd również mostka, do którego mocuje się kierownice). Widuję osoby, które pedałują „za siebie”. Są pochylone mocno do przodu, jednak przy naciskaniu na pedał, ich stopy nie idą w dół, tylko nieco w tył. Oznacza to zapewne, że siodełko jest wysunięte o wiele za mocno w przód, w kierunku kierownicy i mają za dużą ramę w rowerze. Z drugiej strony, bywają rowerzyści, pedałujący jakby nieco przed siebie, siedzący na rowerze niemalże pionowo. Rama za mała, siodełko za daleko. Trudność sprawia również ustawienie siedziska na odpowiedniej wysokości. Jedni mają je tak wysoko, że aż bujają biodrami, zmuszając nogę do pełnego wyprostu. Inni jadą niemalże skuleni jak na rowerku dla dzieci. Przyczyn takich sytuacji jest wiele — w tym drugim przypadku zapewne niechęć do przechylania roweru przy postoju lub schodzenia z niego. Niepoprawna geometria to multum problemów, szczególnie na dłuższej trasie. Zaczynają boleć barki, tyłek i nadgarstki. Przejechanie 10 kilometrów zaczyna być katorgą, czasami mrowieją dłonie i bolą kolana. Jazda na rowerze ma być zdrowa i nie prowadzić do zwyrodnień. Metod ustawiania wysokości siodełka jest wiele. Ja proponuję najprostszą, wyjściową: Siodełko powinno być ustawione płasko, równolegle do ziemi. Przydaje się poziomica, ale można zrobić to na oko. Później można je nieco odchylać lub pochylać, wedle upodobań. Siodełko powinno być ustawione w takiej odległości od kierownicy, aby mieścić się pośrodku przedziałki narysowanej na prętach siodła. Jeżeli nie ma przedziałki – mniej więcej pośrodku prętów mocowanych do sztycy. Usiądź na rowerze, daj stopy na pedały i ustaw ramię korby równolegle do ziemi. Kolano nogi z przodu nie powinno wystawać poza linię palców stopy ustawionej na pedale. Siodełko powinno być na takiej wysokości, aby noga w najniższym położeniu na pedale tworzyła kąt w granicach 25 a 35 stopni między udem a łydką. Chodzi o to, aby nie bujać się biodrami podczas jazdy (siodełko za wysoko) ani nie tracić mocy możliwej do wygenerowania przez udo (sidełko za nisko). Wchodząc po schodach nie idziesz przecież na kucaka, tylko prostujesz nogę niemalże do końca. A spróbuj wejść teraz po schodach, pozostawiając nogę w kącie 45 stopni. O wiele trudniej… Dobrze ustawione siodełko pozwoli nie schodzić z roweru na postoju. Rower wystarczy nieco przechylić na bok i stanąć na ziemi na palcach lub całą stopą. Zbliżający się weekend możesz teraz spędzić na dopracowaniu roweru. Wystarczy kilka prostych zabiegów i sztuczek, aby jazda stała się o wiele przyjemniejsza i wydajna. Do zobaczenia na trasie! :) Uważasz, że ten tekst jest przydany? Nie klikaj like’a, tylko podrzuć znajomym, którzy jeżdżą rowerem, albo wrzuć na Fejsa ;)
Poruszać się drogą? Chodnikiem? A może przeznaczoną do ruchu ścieżką rowerową? Kiedy przepisy dopuszczają poruszanie się chodnikiem? Jeśli nie znasz odpowiedzi na powyższe pytania, koniecznie przeczytaj poniższy artykuł. Kwestie poruszania się rowerem na drodze ściśle regulują przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz Rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Jeśli jesteś miłośnikiem rowerowych wypraw, a nie znasz poszczególnych zapisów ustaw, warto, dla własnego dobra, jak i bezpieczeństwa, zapoznać się z podstawowymi jej zapisami. Chodnik, jezdnia czy ścieżka rowerowa? Zgodnie z przepisami kwestia dróg, którymi powinien poruszać się rowerzysta, jest bardzo prosta. Jeśli na trasie, którą się poruszasz, właściciel drogi wyodrębnił ścieżkę rowerową, to właśnie nią jesteś zobowiązany się poruszać. Droga rowerowa zapewnia nie tylko komfort jazdy, ale też znacznie poprawia bezpieczeństwo rowerzysty. Co ważne, rowerem nie możemy poruszać się zarówno na autostradach, jak i drogach ekspresowych, lecz w specjalnie wyznaczonych do tego trasach biegnących wzdłuż dróg szybkiego ruchu. W przypadku, kiedy na danym odcinku nie występuje droga pieszo-rowerowa, jak również ścieżka rowerowa, rowerzysta jako uczestnik ruchu, jest zobowiązany do poruszania się jezdnią z zachowaniem rzecz jasna należytych środków bezpieczeństwa. Jakich? Jak poruszać się jezdnią? Przede wszystkim zwracamy uwagę nie tylko na to, co dzieje się przed nami, ale również i za nami. W tym celu zawsze oglądamy się przez lewe ramię. Kolejne zasady, o których warto pamiętać, to: nigdy nie rozmawiaj przez telefon podczas jazdy, podczas ruchu ulicą nie jedź przy samym krawężniku (nierówności na drodze mogą doprowadzić od utraty przez ciebie równowagi), manewr skrętu sygnalizuj zawsze wcześniej poprzez sygnalizację ręką, jedź pewnie i szybko. W przypadku, kiedy pas ruchu umożliwia uczestnikom ruchu poruszanie się w kilku kierunkach równocześnie, możliwe jest poruszanie się środkiem pasa. Te przepisy mają zastosowanie szczególnie na rondach, skrzyżowaniach, a także przed skrzyżowaniami. Śluzy rowerowe pomocą dla rowerzystów W przepisach ustawy znajdują się również zapisy dotyczące śluzy rowerowej. To idealne rozwiązanie, mające na celu ułatwienie rowerzystom wykonania manewru skrętu w lewo. Manewru, który u wielu rowerzystów wywołuje zimne poty. Śluza to nic innego, jak część jezdni lub wybranego pasa na wlocie skrzyżowania przeznaczona do zatrzymywania roweru w celu wykonania manewru zmiany kierunku jazdy. Każda śluza oczywiście oznaczona jest odpowiednimi znakami drogowymi. Stosowana w wielu miastach nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, zwiększa bezpieczeństwo rowerzystów na drodze, poprawiając jednocześnie ich komfort poruszania się (zwłaszcza na skrzyżowaniach). Zasady na ścieżce rowerowej Jako że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny, również poruszając się ścieżką rowerową, znajdujemy się po prawej stronie pasa. Podczas podróży pamiętajmy o zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa. Zachowujemy nie tylko ostrożność na drodze, ale także bacznie obserwujemy najbliższe otoczenie. W przypadku manewru skrętu zawsze sygnalizujemy go wcześniej ręką. Upewniamy się również przez lewe ramię, czy manewr jest bezpieczny w danej chwili. Z kolei w przypadku wyprzedzania czy też omijania zarówno rowerzysty, jak i pieszego, manewr ten wykonujemy zawsze od lewej strony. Pamiętajmy, by przez rozpoczęciem wyprzedania zwolnić prędkość, a także zasygnalizować dzwonkiem planowane działanie omijania lub wyprzedzania. Należy również pamiętać, że poruszając się ścieżką rowerową, czy też ścieżką pieszo-rowerową kierujący rowerem jest zobowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu. Co ważne, zgodnie z definicją pieszego zawartą w kodeksie drogowym, drogą rowerową nie mogą poruszać się dzieci poniżej 10 roku życia. Poruszanie się rowerem, a niezbędne dokumenty Czy jadąc na rowerową przejażdżkę lub wyprawę, pamiętasz o tym, by zabrać ze sobą dowód osobisty? Jeśli do tej pory nie zwracałeś na to uwagi, koniecznie to zmień. Brak dowodu osobistego podczas rowerowej wyprawy może Cię kosztować nawet 100zł. W przypadku osób niepełnoletnich sprawa wygląda zgoła inaczej. Odpowiedzialność za brak odpowiedniego dokumentu spada przede wszystkim na rodziców lub opiekunów prawnych młodego rowerzysty. A jakie dokumenty powinien posiadać niepełnoletni, by poruszać się rowerem zarówno ścieką rowerową, jak i na drogach? Już od 10 roku życia każde dziecko może przystąpić do egzaminu na kartę rowerową. To właśnie karta rowerowa uprawnia osobę nieletnią do poruszania się po drogach krajowych. W przypadku osób powyżej 16 roku życia do jazdy rowerem uprawnia dodatkowo prawo jazdy kategorii B1. Kto może jeździć chodnikiem? Choć rowerzyści poruszający się chodnikiem nadal są stałym obrazkiem naszych dróg, nie mniej jednak poruszanie się miejscem przeznaczonym dla ruchu pieszych jest w świetle naszych przepisów wykroczeniem, za które możemy otrzymać mandat. Oczywiście od reguły zdarzają się wyjątki. Tak jest i w tym przypadku. Jeśli rowerzysta porusza się drogą w towarzystwie dziecka poniżej 10 roku życia, zarówno dziecko, jak i opiekun mogą podróżować chodnikiem. Kolejnymi odstępstwami od reguły są trudne warunki panujące na drodze. Podróż chodnikiem jest również dopuszczalna na drogach, gdzie dozwolona jest prędkość powyżej 50 km/h, a chodnik ma mniej niż 2m szerokości.
jak się jeździ na rowerze